




Czym jest? Co nazywam cukierkową ezoteryką? I dlaczego może być niebezpieczna?
W dniu dzisiejszym Uran opuścił znak Byka, i na stałe (już bez retrogradacji do poprzedniego znaku) wchodzi on do Bliźniąt. Tym samym astrologicznie “lokując” Nową Erę.
Trzy “planety wyższe”: Neptun w Baranie (Barani to również początek nowego cyklu astrologicznego). Uran w Bliźniętach oraz Pluton w Wodniku – wejście ich jednocześnie do nowych znaków i stworzenie harmonijnych aspektów między nimi, to właśnie astrologiczny sygnifikator Nowej Ery.
Żyjemy na skraju Nowej Ery Wodnika, która nie tylko jest “po prostu” zmianą ery, ale która jednocześnie rozpoczyna cykl Złotej Ery, czyli Satya Yugę, który trwać będzie na Ziemi 1 728 000 lat (po Erze Wodnika za około 2000 lat rozpocznie się Era Koziorożca
również należąca do Satya Yugi – będzie to rozwój struktur /Koziorożec/ Złotej Ery, podczas gdy Era Wodnika to era “buntu” przeciwko starej Erze Ryb, kończącej cykl Ery Żelaznej – następnie za około 4000 lat rozpocznie się Era Strzelca
, będąca rozwojem już takiej prawdziwej pełnej duchowości Nowej Złotej Ery Satya Yugi z rozwojem nowych systemów moralnych, etycznych, następnie Era Skorpiona
za ok. 6000 lat, Era Wagi
za ok. 8000 lat, którą czują jako Erę pełnej równowagi Złotej Ery itd.). Czuję że w momencie Ery Wagi już na Ziemi będziemy mieć taką w pełni rozwiniętą Złotą Erę, którą ludzie wyobrażają sobie, jako Rajskie życie – Sielankową planetę, czy sielankowy świat. Czuję, że tak się zacznie dziać za ok. 7500~ lat. Wtedy już Złota Era się zalokuje w pełni.
Czyli innymi słowy: Era Ryb zakańcza nie tylko 2000-ną jedną erę, ale Cykl Żelaznej Ery – Kali Yugi – który trwał 432 000 lat. Natomiast Era Wodnika nie tylko rozpoczyną nową erą, ale jednocześnie wraz z Erą Wodnika rozpoczyna się cykl Złotej Ery – Satya Yugi, który trwać będzie 1 728 000 lat. Czy widzicie wagę sytuacji?
Jest to nie tylko “zmiana ery”, ale również KONIEC CYKLU ŻELAZNEGO I POCZĄTEK CYKLU ZŁOTEGO CYKLU ERY. A zatem, to “nie tylko” taka zmiana, jaka miała miejsce w momencie narodzin Jezusa (symbolu Ery Ryb – Era Ryb, czyli: oświecenie przez cierpienie, gdzie skończyła się Era Barana, a rozpoczęła Era Ryb – teraz w Erze Wodnika, to: oświecenie przez mądrość).
Stąd też duchowość, ta niezwiązana z konkretną religią, lecz inspirująca się istniejącymi religiami również, staje się coraz bardziej popularna.
Jednakże często ludzie “szerzący” duchowość, czy o niej mówiący, piszący wchodzą w “pułapkę” (tak ja to postrzegam) tzw. cukierkowej duchowości. Czym jest owa cukierowa duchowość?
Otóż, często się mówi o tzw. wysokich wibracjach, o tym, że mamy pewne kwestie do przepracowania i zło, które się dzieje jest winą karmy. I często jest to też prawda. JEDNAKŻE nie wszystko jest takie proste, poukładane i bezpieczne dla umysłu logicznego, jak mogłoby się wydawać.
NIE WSZYSTKO jest karmą. TAK! Nie wszystko, co jest złego jest tzw. naszą winą – jeżeli już przyjmemy taki uproszczony model karmy. Nie wszystko jest częścią natywnego planu życia, inkarnacji. A przynajmniej nie jest głównych odnów, czy mocno zaplanowanych wydarzeń.
Co mówi “cukierkowa ezoteryka” często powtarzana przez różne osoby będące w rozwoju i (czy to realnych /rzadziej/ czy podających się za /już znacznie częściej!/) oświeconych, czy sugerujących swoje rzekome oświecenie? Choć prawdziwi oświeceni zdecydowanie nie “szerzą” teorii cukierowej ezoteryki.
Otóż, coś na zasadzie: wystarczy być w wysokich wibracjach, czynić dobrze i już w zasadzie jesteśmy chronieni i Bóg/Źródło/Przewodnik duchowy/jakkolwiek nie nazwiemy czy nie postrzegamy – już w zasadzie nas chroni. Otóż, NIEKONIECZNIE. A nawet powiem więcej – nim mamy wyższe wibracje, nim jesteśmy na wyższym poziomie moralnym, nim szczerszymi, świetliśstszymi intencjami się kierujemy, tym – niestety – bardziej świecimy dla istot, które nie są po stronie Źrodła/Miłości/Boga/etc…
Ale co mówi cukierowa ezoteryka? Otóż, przecież jak jest zło, to są tylko iluzoryczne twory, twory astralne, larwy, czy po prostu dusze, które utknęły w astralu i wystarczy rytuał oczyszczający, czy praktyka, sesja uwalniania i już sprawa załatwiona… I czasem, czy często i owszem.. ALE NIE ZAWSZE…
Używamy często słowa – i sam go używam – wyższe istoty. I prawda jest taka, że istnieją wyższe istoty Światła, wyższe istoty Miłości, aspekty Źródła, zwane z chrześcijaństwie Archaniołami, czy w religiach wschodu Dewami, Dźinami w islamie etc.
JEDNAKŻE.. nie wszystkie wyższe istoty są dobre. Tak! Kto zna historię oświecenia Buddy, wie, jak to wyglądało. Armia demonów zaczęła atakować Buddę z każdej strony. I nie były to bynajmniej jedynie aspekty podświadomości, czy byciki astralne, które można odczepić machając białą szałwią, czy odpalając jedynie białą świeczuszkę. NIE! NIESTETY NIE!![]()
I tak brzmi niewygodna dla umysłu – szczególnie osób będących zwolennikami, czy propagatorami tzw. cukierowej ezoteryki, typu: wystarczy pozytywnie myśleć i już wszystko OK… NO NIESTETY N I E.
Wyższe istoty TO RÓWNIEŻ demony, TO RÓWNIEŻ istoty, które mimo, że są strukturą duchową, z własnej woli (a wolną wolę posiada KAŻDA istota duchowa – K A Ż D A – zarówno dusza, jak również każda inna istota nieinkarnująca /a przynajmniej nie w standardowym cyklu inkarnacji/, a zatem KAŻDA istota – w tym Anioł/Dewa/etc. ma wolną wolę wyboru Miłości, Światła, Źródła lub… buntu…). Każdy wychowywany w naszym kraju katolickim zna doskonale historię lucyfera, upadłych aniołów etc. I cokolwiek można powiedzieć o Bilbii i o modyfikacjach i wypaczeniach, które miały tam miejsce na przestrzeni wieków, akurat ta historia nie jest bynajmniej wymyślona, czy napisana przez kogoś z po prostu bujną wyobraźnią. Zresztą w każdej większej religii mamy takie istoty – w hinduizmie, buddyzmie, islamie etc.
Te prawdziwe demony nie są po prostu tworami astralnymi, czy bycikami, które wystarczy odprowadzić do Światła, czy odciąć rytuałem, czy techniką oczyszczającą. Są to bardzo niebezpieczne siły, które jednak nie są zainteresowane każdą “przeciętną” osobą żyjącą na Ziemi, tylko – WŁAŚNIE – tymi, którzy realnie zbliżąją się do Światła, do realnego oświecenia. Jeżeli dana istota nie miała takich doświadczeń, to odpowiedź jest tylko jedna; JESZCZE nie świeciła na tyle, aby zainteresować sobą te prawdziwe demony. Może jedynie jakieś astralne larwy, istoty a’la demoniczne, czy po prostu dusze będące w astralu, szukające pożywki na niskich emocjach etc.
Dlaczego to piszę? Piszę, ponieważ wiele osób, która szuka duchowości, która zaczyna iść drogą prawdziwego Światła zaczyna też coraz mocniej święcić. I często takim osobom może wydawać się, że “skoro mam wysokie wibracje, to jestem chroniony”. Nie, nie jesteś. Wręcz przeciwnie. Nim masz wyższe wibracje, to TWOIM OBOWIĄZKIEM jest chronić się jeszcze bardziej i jeszcze szerzej mieć otwarte oczy. Gdyż to właśnie istoty, które najjaśniej świecą są najlepszym kąskiem dla – tych prawdziwych – demonów. I bynajmniej te prawdziwe demony nie jawią się, jak diabły z rogami, trójzębnymi kolcami, ogonami – znane z filmów, gier, czy art’ów fantasy. Bynajmniej. Wręcz przeciwnie. Te prawdziwe demony są bardzo inteligentne i – przede wszystkim – posiadają ogromną wiedzę o Tobie, Twoim życiu, a co więcej – znają także Twoją duszę, energię, drogę karmiczną, reinkarnacyjną, a co za tym idzie Twoje mocne strony, ale również – i to ich najbardziej interesuje – Twoje słabe punkty. Te JESZCZE NIE PRZEROBIONE luki, bo nawet jeżeli jesteś 5 lat od pełnego oświecenia, to masz jeszcze pewne exploity, jeszcze otwarte porty USB, przez które podłączyć się może w bardzo niejawny, perfidny, manipulatywny sposób, podszywając się pod czyste światło – tak naprawdę czyste zło. I to czyste zło z własnego wyboru, nie jakaś zagubiona dusza pijaczka, czy bycik astralny. Duchowy byt, jednak taki, który wybrał zło i bunt przeciwko światłu. Okadzenie białą szałwią wtedy może nie wystarczyć. A wedle zasady, że najlepiej zapobiegać, niż leczyć – piszę ten post jako przestrogę. SZCZEGÓLNIE dla osób realnie się rozwijających, realnie zbliżających się do Światła, do prawdziwej Miłości, do prawdziwego oświecenia.
No dobra, ma to ogromny sens, ale chwila? Czemu Ty pisałeś w zasadzie o tych Erach na początku?
Ano dlatego, że jak widzisz – demony – te prawdziwe, inteligencje, przebiegłe, sprytne, perfidne, manipulatywne – DOSKONALE WIEDZĄ JAKĄ WAGĘ ma TEN MOMENT – NA JAKIM PRZEŁOMIE ERY ŻYJEMY. To nie tylko zmiana Ery, to zmiana CAŁEJ DUCHOWOŚCI I ENERGII ZIEMI – to dosłownie zmiana z najgłębszego skupiska zła, do najwyższego skupiska dobra, Światła, Miłości, czyli zasadniczo moment, w którym Ziemia od jednego z najcięższych światów do inkarnacji zamienia się w najbardziej sielankowy świat do inkarnowania (tak! Ziemia zmierza w tym kierunku, choć do pełnego rozwoju tej energii dzielą nas tysiące lat – na zasadzie jednego z praw Wszechświata: -prawa równowagi, czyli nim niżej coś zleciało, tym wyżej wzleci i vice versa).
I dlatego teraz też jest moment, gdzie siły zła – te prawdziwe siły zła, nie jakieś astralne zakłócenia – atakują najmocniej. I atakują nie każdego, ale wybrane jednostki, tych o najwyższym potencjale, tych najjaśniejszych, tych z najistotniejszymi misjami duchowymi w danej inkarnacji, tych najbliższych prawdziwego oświecenia.
Warto się przyjrzeć temu dokładniej. A przynajmniej mieć głęboko na uwadze. Szczególnie, gdy jesteś kimś, kto rozwija się duchowo i świeci coraz wyraźniej…
Zajmuję się oczyszczaniem i uwalnianiem duchowym również w tych najcięższych przypadkach. Jeżeli czujesz tego typu siły, czy coś, co wydaje się Światłem, Dobrem, a jednak wydaje Ci się, że nie do końca jest wszystko tak, jak być powinno – czy może szczególnie w takim wypadku – odezwij się do mnie, gdyż zajmuję się również najcięzszymi przypadkami. Gdyż nie zawsze pookadzanie szałwią, czy zrobienie rytuału odcinającego jest wystarczające
