
Trzy święte cykle. Stworzenie, utrzymanie oraz unicestwienie. Trzy siły cyklu Wszechświata. W hinduizmie wśród wielu z dewów jest kilka głównych istot. Wśród nich jest trójca hinduistyczna, jak: Brahma, Vishnu oraz Shiva. Owe trzy dewy symbolizują trzy aspekty Boga, czy też Siły Wszechświata. Brahma, to siła stworzenia, Vishnu – siła utrzymania (zachowania), natomiast Shiva utożsamia siłę unicestwienia. Gdyby spojrzeć na to głębiej – istoty te reprezentują bardzo głębokie koncepty cyklu tego, jak wygląda Wszechświat, jak również cykl rozwoju duchowego, duszy, czy choćby naszego życia “codziennego”.
Stworzenie, utrzymanie i zniszczenie. To bardzo głębokie aspekty, gdyż tak naprawdę wszystko, WSZYSTKO, W S Z Y S T K O w świecie materii podlega owym prawom. Wszystko w świecie formy podlega tym prawom. I tak właśnie działa nasze życie: każdego dnia, w każdej minucie oraz w każdej sekundzie – coś jest tworzone, coś jest zachowane, natomiast coś innego – unicestwianie (niszczone).
Nie da się tego uniknąć, choćbyśmy chcieli. Lub też nie chcieli – wszystko zależy od tego, czy dana forma jest tym, co chcielibyśmy, aby istniało, aby pojawiło się w naszym życiu (zostało stworzone) lub zniknęło z naszego życia (zostało unicestwione).
Jednak życie, Wszechświat, wyższe istoty, niezależnie od tego, co byśmy chcieli (bądź czego byśmy nie chcieli) często bierze pod uwagę wyższe paradygmaty owych cyklów, niż to, co chcielibyśmy na poziomie człowieka. I choć czasem to, co byśmy chcieli jest zgodne z owymi cyklami – to bywa tak, że zgodne z nimi nie jest (i wtedy pojawia się cierpienie).
Gdy spojrzymy na tzw. “wyższe planety” w astrologii, to również możemy znaleźć podobne oddziaływanie “sił” Wszechświata. I chociaż działają one inaczej, to jest tutaj także pewne podobieństwo.
Uran – planeta kreatywnego myślenia, ale również nowości, czegoś nagłego, “na upartego” może być podobna do energii Brahmy – stworzyciela, czyli tego, który “nagle” coś stwarza, kreauje, tworzy w naszym życiu (Uran również to cecha ludzi kreatywnych, jak również ludzi o niezutinkowym myśleniu, innowatorów etc.).
Neptun natomiast – Planeta iluzji, jednak również wyższej miłości. To bardziej ciekawe, że właśnie w iluzji można znaleźć wyższą miłość (i niejednokrotnie, vice versa). Niemniej energia tej planety przypomina właśnie energię zachowania/utrzymania, czyli Wishnu.
I wreszcie ostateczny antagonista, postrach wszystkich, którzy chcą, zachować “stary porządek” i status quo. “Groźny” Pluton – planeta równie istotna, bo “bezwzględna”. Czyli “Śmierć” w Tarocie etc. Planeta, którą porównać można do Shivy, siły unicestwiającej, destrukcyjnej.
Jednak z jakiegoś względu, zarówno Pluton, jak i energia Shivy są stety (lub niestety) nie tylko kluczowe, czy wręcz NIEZBĘDNE do rozwoju duchowego. Bez straty, zniszczenia, destrukcji – nie ma miejsca na to, aby pojawiło się, powstało coś nowego. Czyli bez energii unicestwienia, nie byłoby miejsca na energię stworzenia.
A co z energią zachowania? Każdy chciałby przecież zachować to, co dobre, a oddalić/unicestwić, to co złe! I jest to całkowicie naturalne pragnienie i nie byłoby dobre, gdyby pragnąć czegoś negatywnego. Jednak, ponad wszystko, intencją bycia tutaj na Ziemi jest rozwój, a on nieubłagalnie związany jest z cyklami stworzenia, zachowania i unicestwienia. WSZYSTKO, co istnieje jako forma, podlega tym cyklom.
Również nasza dusza, jej transformacja, transmutacja i szlifowanie energii naszej duszy, naszego ducha nie tylko potrzebuje, ale wręcz wymaga w NIEZBĘDNY sposób tego cyklu. Co więcej JEDEN nie może istnieć bez DRUGIEGO I TRZECIEGO, a DRUGI bez PIERWSZEGO I TRZECIEGO.
Często chcemy zachować w naszym życiu coś, jednak możemy zapomnieć, że to, co mamy kiedyś zostało stworzone, wykreowane, pojawiło się jako forma, a jej naturą jest ciągła zmiana. I właśnie ta ZMIANA jest esencją rozwoju duchowego. Bez niej nie byłoby Ciebie na tej drodze i nie czytałabyś/nie czytałbyś tych słów. Gdyż, aby znaleźć się w duchowej ścieżce tego punktu, w jakim jesteś, na przestrzeni swoich niezliczonych wcieleń doświadczyłaś/doświadczyłeś niezliczonych cykli tego procesu. Niezależnie, czy w danej chwili akurat ten proces Ci się podobał, czy też nie.
Jednak czy nawet te moce unicestwienia faktycznie są tymi złymi? Nawet, jeżeli to, co tracimy, wydaje się być dla nas czymś strasznym, ciężkim, a nawet traumatycznym… Wszakże TRÓJZĄB trzymany w ręce Shivy reprezentuje ROZBIJANIE ILUZJI…
I jeżeli “wszystko idzie zgodnie z naszymi marzeniami, pragnieniami, wizjami, założeniami, planami”, to zawsze warto być wdzięcznym i podziękować górze (wszakże wdzięczność potrafi mieć ogromną moc). Jednak nigdy nie zapominajmy, że nie ma drogi ucieczki, wyjścia z jasno-zielonym, neonowym napisem EXIT od tego cyklu. Możemy się mu przeciwstawiać i “dyskutować” z życiem, jednak ono, jako przejaw zarówno Wyższej Miłości wie, co robi, dlaczego to robi i dlaczego pewne zmiany, transformacje, stwarzanie czy unicestwianie jest najlepsze właśnie dla nas, właśnie teraz, właśnie na takiej drodze, na jakiej każdy z Was się znajduje.
A czasem to, czego najbardziej się boimy, może doprowadzić nas do największego szczęścia i zaprowadzić ku drodze do miejsca, które przekroczyć może nasze wszelkie, nawet te najpiękniejsze, wyobrażenia…
