

Życie na Ziemi jest ciężkie i trudne. Nie ulega to wątpliwości. Nie jest to ocena ego, lecz stwierdzenie neutralnego faktu. Jednak doświadczenie na tej planecie ma jeszcze jedną cechę – jest nią nieprzywidywalność.
Ostatnimi czasy dochodzą nas słuchy tego, co dzieje się w Kalifornii – wygląda to tak, jakby kataklizm (ogień w tym przypadku) uderzył m.in. prosto właśnie w tych ludzi, których można postrzegać z ziemskiego poziomu jednostki, które osiągnęły najwięcej – słynnych aktorów, piosenkarzy, celebrytów, mających sławę, bogactwo, uznanie i swoje wille właśnie w LA w miejscu, które teraz w dużej części trawi bezceremonialnie ogień. Nagle ktoś traci w mgnieniu oka cały dorobek swojego życia, a często również i bliskie osoby.
Można by rzec, iż energia Shivy “swoje robi”. I nie zdaje się “nie szczypać” z nikim i niczym. Ktoś by mógł powiedzieć “diabelskie moce”. Ale, czyżby…?
Ale takie doświadczenia niekoniecznie i nie zawsze bywają tak spektakularne. Na co dzień w życiu tzw. przeciętnych ludzi również można doświadczyć czegoś nagłego, niszczącego, rozbijającego jakiś iluzoryczny porządek, spokój, bezpieczeństwo.
Dlaczego iluzoryczny, zapytasz być może?
Dlatego, iż nic, NIC, N I C na tym fizycznym świecie NIE jest:
– stałe
– zniezmienne
– pewne
Twoje życie może zmienić się błyskawicznie. Nagle może zdarzyć się coś, co było absolutnie dla Ciebie nieprzewidywalne, czy coś, czego nigdy nawet byś nie podejrzewał/a.
Próbujemy znaleźć bezpieczeństwo, stabilność, pewność w świecie zewnętrznym. I nie ma w tym nic złego – jest to całkowicie naturalna ludzka potrzeba. Znalezienie bezpieczeństwa, “pewnej przystani”, zakotwiczenia. JEDNAK.
Jednak nie jest to realność tego, jak wygląda rzeczywistość.
Widzisz, w momencie, w którym zaczynasz pokładać swoje poczucie bezpieczeństwa w zewnętrznym świecie, w pewnym sensie, już skazujesz się na zawiedzenie. Nie znaczy to, że akurat w Twoim przypadku zdarzy się coś, co zburzy Twój porządek. Ale gdyby tak się stało – wtedy odczujesz rozczarowanie, zdruzgotanie, utracenie gruntu pod nogami, rozbicie iluzji bezpieczeństwa.
Cokolwiek to jest: dom, pieniądze, zdrowie fizyczne, relacje. Wszystko, decyzją Góry może zostać Ci zabrane w mgnieniu oka. W każdej chwili może stać się wypadek, zamanifestować choroba, dom się spalić, czy zostać obrabowany, a bliska osoba może odejść z tego świata (lub odejść od Ciebie, co w sumie z perspektywy psychologicznej jest niemalże identycznym doświadczeniem).
Co za zatem robić? Zapytasz być może.
Jest tylko JEDNO miejsce, w którym można znaleźć poczucie bezpieczeństwa w chaosie, trudności oraz NIEPRZEWIDYWALNOŚCI ziemskiego doświadczenia. Tym miejscem jest; TWOJE WŁASNE ISTNIENIE.
Nigdzie, NIGDZIE poza nim nie znajdziesz ostatecznego bezpieczeństwa, ugruntowania, pewności.
Twoje własne istnienie. Istnienie Twojej duszy. To jedyny pewnik. Jedyny, najwyższy paradygmat, którego kiedykolwiek możesz ostatecznie trzymać swoją pewność w nieprzewidywalności tego świata, tego ziemskiego doświadczenia.
Z decyzją Góry wszystko może zostać Ci zabrane (zdrowie, dobytek, wygląd, wpływy, sława, władza, relacje, bliskie osoby). Ale jest jedna rzecz, której stracić nie możesz. A tak naprawdę nie jest to ani rzecz, ani obiekt. Jest to Twoja dusza, Twoje istnienie. Nie jest to przedmiot, lecz jest to PODMIOT. Jest to coś, w czym dzieje się wszystko. Coś, bez czego nie byłbyś/byłabyś w stanie rozpoznać NICZEGO.
Wszechświat, Góra, Absolut, Bóg – jakkolwiek nie nazwiesz. Zawsze jest skłonny pokazać i udowodnić nam, jak kruche i niepermanentne jest to wszystko, w czym próbujemy odnaleźć pewność, stabilność, ustabilizowanie. Pozwól sobie na akceptację nieprzewidywalności tego świata. Wtedy, gdy zdarzy się coś, co wykroczy poza Twoje wyobrażenie tego, co POWINNO się stać – nie odczujesz zawiedzenia, zdruzgotania, strachu, lęku, obaw. A przynajmniej nie do takiego stopnia.
To jest również Mądrość Boga. Mądrość tego, że wszystko jest tak trwałe, jak ziarnka piasku. Wystarczy większy podmuch, by wszystko zostało zniszczone/spalone/rozbite/zabite. To Mądrość, pozwalająca otworzyć się nam, na Prawdę wieczności JEDYNEJ STAŁEJ w tym Wszechświecie (i wszystkich innych Wszechświatach oraz wymiarach). Twoim własnym ISTNIENIU.
Nie szukaj pewności nigdzie indziej, poza SWOIM ISTNIENIEM. Doceniaj? Tak. Ciesz się, gdy masz coś, co wydaje się – przynajmniej na ten moment – pewne, stałe, niezmienne? Tak. Ale NIGDY nie próbuj odnaleźć tam ostatecznego bezpieczeństwa, pewności, stabilności, stałości, gdyż tego tam po prostu nie ma. Nie było. I nigdy nie będzie.
Odnajdziesz tą pewność, stałość, stabilność, bezpieczeństwo jedynie w jednym miejscu – TWOIM WŁASNYM ISTNIENIU, TWOJEJ WŁASNEJ DUSZY, TWOIM WŁASNYM SERCU.
